Rudowłosa poczuwała się w obowiązku brania udziału w corocznym święcie. Tym bardziej, że była wiernym wyznawcą Boga Wojny.
Dzięki zasadą i ścieżce jaką wyznaczał Fearchar, mogła mieć zajęcie, które dawało jej tyle radości.
-I pomyśleć, że to wszystko przez brak skonkretyzowanego zawodu. -Westchnęła ciężko ocierając pot z czoła, z gorączką w oczach patrzała na brzeg gdzie paliły się już pierwsze ognie.
Życie najemnego, wędrownego czy czort wie jeszcze jakiego najemnika albo poszukiwacza guza, którym była rudowłosa, było dogodne i opłacalne puki wybuchały wojny.
Nic więc dziwnego, że z czasem biła czołem przed ołtarzami Fearcha i składała mu ofiary.
-Do jasnej anielki ! Może, z łaski swojej mi pomożecie !? -Zapytała, a raczej wykrzyczała na załogę, małego okrętu handlowego, na którym znajdowała się jako ochrona przed piratami.
Transakcja jaką miał kupiec do zrobienia w dalekim porcie, przedłużyła się i teraz z tego powodu, Kiler spóźniła się na rozpoczęcie uroczystości z okazji święta swojego patrona.
Czuła się temu winna po części, cóż jakby nie patrzeć to gdyby nie chęć obżerania się słodyczami, które oferowały zamorskie cukiernie, pewnie udałoby się wyjść z portu o pół dnia szybciej.
Załoga przez całą drogę widziała rudowłosą, jako leniwego, zbyt rozgadanego pasożyta. Teraz jednak jak z czasem zbliżali się do miasta, ten sam rudowłosy szkodnik okrętowy pracował z werwą i determinacją dwóch krzepkich marynarzy, których goni sam kraken.
Kiedy zbliżyli się do kei, skoczyła na mostek i uścisnęła dłoń kupca po czym potrząsnęła nią energicznie, tak samo postąpiła z kapitanem okrętu.
-Było mi bardzo miło, o swoje honorarium upomnę się kiedy indziej. Jeżeli będę znów panom potrzebna.. Jestem zmuszona oznajmić iż przez następnych kilka dni, będę poza wszelkim zasięgiem. Do widzenia ! -Rzuciła szybko, za jej prędkim językiem ledwie udało się nadążyć dwóm oniemiałym mężczyzną.
-Wiedział pan, że można tak szybko mówić ? -Zapytał po szyper, patrząc w zdumieniu jak rudowłosa wyskakuje na brzeg i ruszając pędem gwiżdże donośnie, aby przywołać swojego wierzchowca.
-Nie. I miejmy nadzieje, że następnym razem inni najemnicy nie będą już tak zajęci... -Kupiec złożył dłonie, a oczy wzniósł ku niebu.
~*~
-Udało się... cudem ale się udało. -Wysapała Kiler opierając się jedną dłonią o grzbiet swojego tygrysa.
Ledwie udało jej się zdążyć na końcówkę samego początku świętowania. Zdążyła odpalić stos, a po krótkiej modlitwie o łaskawe wlanie odwagi oraz męstwa w jej niewieścią pierś do Fearchara, postukała się w pierś dziękczynnie za obecną przychylność boga wobec niej i jej uczynków.
Wyprostowała się, nim wzięła do ręki rozgrzany patyk, z ogniska musiała coś zrobić ze swoją zadyszką.
Sięgnęła więc do swojego boku i odkręcając manierkę z lubością ją przechyliła i osuszyła do dna. Aby dodać nieco szczęścia swoim następnym wyczynom strąciła kilka pozostałych kropel z szyjki manierki, które padły na ogień sprawiając, że ten buchnął.
Spojrzała zdziwiona na manierkę i pomlaskała chwilę, jej twarz przybrała filozoficzny wyraz kontemplacji.
-Od kiedy woda ma 60 % ? -Zapytała w zadumie samą siebie i wzruszając ramionami wyciągnęła patyk z ogniska. Cóż, nie ważne co piła, grunt że ugasiła pragnienie.
Jednak "woda" jaką się uraczyła, dała znać o swojej mocy dopiero przy drugiej prostej kiedy odpaliła udanie trzy pochodnie. Udała się jej ta sztuka, pomimo wyścigu o to kto dopadnie pierwszy niezapalonej pochodni.
Kłopoty zaczęły się później, dym z kija kuł ją w oczy, które nie dość że zaczęły łzawić i szczypać to jeszcze szwankowały dodatkowo rozmywając obraz jaki miała przed sobą.
Na domiar złego płonący badyl, niebezpiecznie zmniejszał swoją wielkość zbliżając się do dłoni dziewczyny. Spadający raz po raz, żar z wierzchołka kija na dłoń niewiasty trzeźwił ją coraz lepiej. Pomimo tego, wciąż jej bieg przypominał raczej slalom pod górę, z której ktoś złośliwy z rzucał beczki pod jej nogi, a te musiała omijać.
W tym demonicznym pędzie, zawadziła niechcący o czyjeś ramię.
-Ajaja! -Wydarła się w niebogłosy jak kot, którego właściciel kastruje bez znieczulenia. Podskoczyła żywo i upadając w ostatniej chwili złapała upadającą, płonącą gałąź.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Noc Płomienia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Noc Płomienia. Pokaż wszystkie posty
piątek, 13 października 2017
sobota, 23 września 2017
Noc Płomienia #1
☀☀☀
Kasztanowe kosmyki włosów sięgały postawnych ramion mężczyzny, raz w roku nadzorującego wszelkich obyczajów związanych ze Świętem Fearchara. Przyodziany był w długi płaszcz, barwy karmazynu, zapięty na ramionach, łopoczący na zrywającym się wietrze. Na jego głowie, okraszona piętnem czasu, widniała czaszka tura. Utrzymywała ona skórę odyńca, , dzielnie walczącego podczas jesiennych polowań, gdy śmierć przyszła i po niego. Energicznymi rucham zagarniał przychodnych, wierzących czy nie, nieistotne było dla niego. Ozdobne bransolety z metalu, dzwoniły przy każdym jego ruchu. Reszta ubioru mężczyzny nie była gorsza - odświętne, wspaniałe tkaniny mieniły się żywymi barwami przy najdelikatniejszym świetle. Promiennym uśmiechem, malującym się na ogorzałej wiatrem i słońcem, porośniętej ciemną brodą twarzy, a także i gestami dłoni, zapraszał ich do uczestnictwa w święcie, prowadził ich za sobą, prosto w ciemność, niemalże wymagając od nich zaufania i wiary. Niebo powoli
czerniało, a mieszkańcy schodzili się bez końca. A mężczyzna, który jako wysłannik boga doglądał Dnia Płomienia, patrzył na coraz to nowsze twarze, przyjemne mu jak żadne
inne. Dla tych osób, mężczyzna zdawał się niczym głos płomienny na ziemi, opleciony błogosławieństwem Fearchara. Jego miedziano-złote oczy, choć względnie dzikie, idealnie pasowały do wydarzeń, co w kolejnych dniach
nastąpić miały. Donośny głos kapłana niósł się daleko, mieszany raz za razem z radosnym
śmiechem. Jak wieszcz, siedząc na skórach zwierzęcych, ze sztyletem ozdobnym u pasa i mieczem wojownika przy ogniu, gawędził i opowiadał. Jego historie, niczym żywe, widniały przed oczami słuchaczy. Trwały do czasu, zmrok zapadł na dobre, a najkrótsza noc roku zaczęła
się w królestwie.
Przemowa
zakończyła się, ale wraz z tym rozpoczęło się dalsze świętowanie. Dookoła stosu z czaszką poustawiane były mniejsze ogniska, jednak drewno w nich było wilgotne od innego typu aromatycznych olejków. Krąg
ten również powinien zostać rozpalony, dlatego zarówno ci, którzy chcieli, jak i ci, którzy
czuli powinność brania udziału w obrzędach, musieli podjąć się wysiłku, by rozniecić ogień i nieść go jak najdalej, podpalając ustawione w pobliżu charakterystycznych miejsc, dróg i domostw pochodnie. Nigdzie indzie ognia nie było, a nawet nie wypadało rozpalać,
dlatego tak ważne jest niesienie ognia Fearchara dla trwania całego święta. Jednak, rozświecenie pochodni do najłatwiejszym zadaniem nie jest, bowiem patyk rozżarzony z własnego paleniska trzeba wyjąć i to za jego pomocą szerzyć ogień. To pierwsza z zabaw jakiej wieszcz miał doglądać, a jedna z jego ulubionych, ze względu na jej wpływ na kolejne obrzędy.
☀☀☀
Informacje ogólne: Witajcie zatem w pierwszym evencie na Drothaer. Jak widzicie powyżej, zamieszczony jest wątek fabularny dotyczący początku obrzędów. Zatem czas na was, by napisać opowiadanie dotyczącego ów początku święta, nie wybiegając w dalsze działania poza spisanymi. Przypominam, iż można uwzględnić wcześniejsze wydarzenia z życia postaci przed rozpoczęciem obrzędów, a także o tym, że warto czytać opowiadania innych uczestników, gdyż są one ze sobą powiązane. Kiedy każdy odpisze na część pierwszą, pojawi się odpis Mistrza Gry z dalszym wątkiem fabularnym oraz skierowaną do każdej postaci kwestią, do której trzeba się będzie zastosować. Pamiętajmy, iż nie możemy kontrolować postaci należących do innych uczestników, bowiem taki przywilej posiada jedynie Mistrz Gry. Opowiadania należy tytułować: "Noc Płomienia #[analogicznie numer opowiadania] - [imię postaci]". W razie pytań prosimy pisać.
Miłej zabawy!
Miłej zabawy!
Administracja Drothaer
środa, 16 sierpnia 2017
Noc Płomienia
Inaczej zwane, coroczne święto lata. Trwa zazwyczaj po trzy dni - obejmując dzień przesilenia letniego i dwa dni po przesileniu. Najhuczniej świętowana jest najkrótsza noc roku - Noc Płomienia. Podczas dnia przesilenia nie można rozpalać ognia. Dopiero, gdy zapadnie zmrok, następuje rytualne rozpalenie ognia Fearchara. W ciągu tej nocy, jak i kolejnych dwóch dni następuje świętowanie, podczas którego wszyscy, niezależnie od wybranego patrona, ucztują i stają do różnego rodzaju wyzwań, by zyskać przychylność nieustraszonego boga wojny.
Zwyczaje i obrzędy:
- Krzesanie ognia Fearchara, w którego płomienie zostaje włożona czaszka jelenia
- Skoki przez ogień Fearchara
- Palenie słomianych kukieł na stosach
- Zakładanie suszonego wieńca z ziół leczniczych na rogi byka
- Walka z dzikimi bestiami
- Nagonka na biesa
Jest to dwutygodniowy event, podczas którego zainteresowani będą mieli okazję by uczestniczyć w zabawach i wyzwaniach. Polega on na odpisywanie, tak jak w normalnym opowiadaniu, na wstęp od Mistrza Gry, a w etykiecie wystarczy zaznaczyć "Noc Płomienia".
Kolejność odpisywania nie jest wyznaczona, jedynie ważne jest, by przestrzegać względnej kolejności wydarzeń z odpisów wcześniejszych od innych osób.
Limit słów dla odpisu eventowego zostaje zniesiony do 250.
Natomiast, każde 100 słów powyżej tego limitu zostaje dodatkowo punktowane. Punktacji zostaje także poddana kolejność, jak i spójność (sens i styl) odpisu.
Uczestnicy:
Prosi się o napisanie w komentarzu, czy jest się zainteresowanym. Wtedy także, poprzez ankietę, zostanie wybrany najdogodniejszy dla wszystkich termin.
Kolejność odpisywania nie jest wyznaczona, jedynie ważne jest, by przestrzegać względnej kolejności wydarzeń z odpisów wcześniejszych od innych osób.
Limit słów dla odpisu eventowego zostaje zniesiony do 250.
Natomiast, każde 100 słów powyżej tego limitu zostaje dodatkowo punktowane. Punktacji zostaje także poddana kolejność, jak i spójność (sens i styl) odpisu.
Uczestnicy:
Prosi się o napisanie w komentarzu, czy jest się zainteresowanym. Wtedy także, poprzez ankietę, zostanie wybrany najdogodniejszy dla wszystkich termin.
- Raven
- Kiler van de Invesgern
- Silyen Talishaar
- Bezimienny
Subskrybuj:
Posty (Atom)
